Znałyśmy się z tylko z widzenia, jak z większością ludzi w Supraślu. To za mało by wiedzieć, czym zajmuje się Joasia w wolnych chwilach: bierze do ręki szydełko i tworzy. Misie, torby, koszyki, różne plecionki. Głównie jednak zabawki, które radują nie tylko dzieci. Ja się w nich zakochałam od pierwszego wejrzenia. 

Mimo, że Joanna nie uważa siebie za artystkę, to jestem przekonana o jej artystycznej duszy. Wystarczy spojrzeć choćby na mieszkanie, w którym mnie przyjęła: w każdym zakątku znajduje się coś interesującego, co często zostało wykonane przez właścicielkę. Nie wszyscy mają okazję do odwiedzin, zatem zerknijcie koniecznie na profil Joasi na Instagramie. Znajdziecie ją jako jo.dzielorak. (Jo. Dzieło rąk). Tam też ją „odkryłam”. Któregoś razu, po wrzuceniu zdjęcia na Baśniowy Supraśl, dostałam od niej serduszko z komentarzem. Wiedziona chyba podszeptem aniołów, kliknęłam w to konto. Moim oczom ukazał się profil pełen ciepła i przytulności, podobny do gościnnego domu, w którym chce się zostać na dłużej. Zachwyciłam się tam małymi dziełami, tak słodkimi, że po prostu musiałam napisać do ich autorki. „- Joasiu, chcę je zobaczyć na żywo i pokazać innym!” Tak, Supraśl i miłośnicy miasteczka powinni się dowiedzieć, jak cudowne skarby tworzy na szydełku Jo. Bo choć nie ma swojej oficjalnej marki, to tak podpisuje na metkach te cudowne misiaki: Jo. Dzieło rąk. Każda sztuka od razu znika, chwilę po zaprezentowaniu jej światu na Instagramie. Z tego powodu na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć tylko wybrane maskotki, za to kultowe: m. in. liska Harrego i prosiaczka Pedro.

– „Joasiu, jak się nazywa sztuka tworzenia tych zwierzątek na szydełku?” – zapytałam, bo to dla mnie zupełnie świeży temat. „- To amigurumi” – odpowiedziała, jakby nigdy nic. Chcę to słowo zapamiętać, tak pięknie brzmi! Skrywa japońskiego ducha tworzenia zabawek. W amigurumi głowa jest nieproporcjonalnie większa od reszty ciała, kończyny są małe, a oczy duże.

Joasia ma dryg do rękodzieła po swojej mamie i babci. Babcia tkała dywany i potrafiła zrobić wiele rzeczy sama, jak to kiedyś na wsi bywało. Mała Joanna podpatrywała mamę i potem próbowała sama stworzyć. Do wszystkiego potrafiła dojść sama, bez żadnych warsztatów i kursów. Nie trzyma maskotek w domu, oddając je na różne aukcje, licytacje i sprzedając każdą sztukę. Nie są to tanie produkty, bo za maskotkę trzeba zapłacić 130 zł. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że każda z nich powstaje nawet tydzień, do tego trzeba znaleźć odpowiedni wzór, włóczkę, rzucić wszystko i cierpliwie tworzyć – cena jest uzasadniona.

Dom pachnący własnym chlebem

Zabawki zaczęły wychodzić spod jej palców co najmniej 8 lat temu, choć dokładnie już nie pamięta. Oprócz maskotek, zdarza się Joannie wykonać też czapkę, torbę na zakupy, koszyk na bibeloty, breloczek w postaci miniaturowego zwierzątka. Plecionki to nie wszystko, co lubi stwarzać z niczego. Lubi zaszyć się w swojej kuchni, a tam piec drożdżówki, chleby z chrupiącą skórką, którymi się czasami chwali na swoim profilu na Instagramie.

Jo z Supraśla

Joasia uwielbia Supraśl, naturę i nie wyobraża sobie, że mogłaby mieszkać gdzie indziej. Nazywa to silnym przywiązaniem. Niektórzy tego nie rozumieją, bo można przecież mieszkać wszędzie…Nie dla supraślanki! Może i myśl przyszła, a nawet poszukiwanie mieszkania w mieście, ale na szczęście Joasia i jej rodzina pozostali w swoim miasteczku.

Maskotka supraska

Razem z Joasią doszłyśmy do wniosku, że w Supraślu brakuje tzw. „maskotki”, która reprezentowałaby nasze miasteczko. Jeden określony wzór, postać, która mogłaby być charakterystyczna i powielana na różnych nośnikach promocyjnych. Tacy utalentowani ludzie jak Joanna, mieliby ręce pełne roboty, tworząc maskotki na potrzeby wizerunkowe Supraśla. Trzeba ją tylko wymyślić i powołać do życia!

Joasia po spotkaniu podrzuciła mi prezent, który oczywiście wyszedł spod jej palców. Tak mnie tym gestem zaskoczyła, a już totalnie rozłożyła na łopatki, kiedy zobaczyłam, jak upominek jest opakowany: ekologiczny kartonik, sznurek bawełniany, śliczny papier, dołączone karteczki. A w środku…dzieło rąk Jo, ręcznie robiona torba na zakupy. Joasiu, dziękuję po raz kolejny!